Czy żona głowy państwa powinna stać w cieniu swego męża? To ostatnio często zadawane pytanie. Nasuwa się automatycznie myśl, dlaczego ostatnio rozgorzała na ten temat dyskusja, dlaczego pojawił się taki problem. I czy jest to problem. Zagadnienie warto rozpatrzyć z kilku perspektyw: różnic kulturowych, protokołu, sytuacji politycznej i osobowości pierwszych dam. W kontaktach dyplomatycznych podczas przedstawiania osób, nawiązywania i prowadzenia rozmowy ważna jest wiedza, jak zwracać się do poznanych osób. Na tym polu, niestety, często zdarzają się błędy. W obrębie własnego państwa błędy zostaną prawdopodobnie łatwiej wybaczone, niż w kontaktach międzynarodowych, gdzie istnieje większe niebezpieczeństwo, że niewłaściwa forma nie zostanie odczytana jako pomyłka wynikająca z braku wiedzy, ale zamierzone działanie, mające na celu zdeprecjonować osobę.
Do pełnienia ról dyplomatycznych od początków dziejów dyplomacji delegowano członków arystokracji. W starożytności posłami byli wybitni mówcy, osoby znające przepisy i etykietę. Świat dyplomacji rządzi się ściśle określonymi regułami, które dokładnie wskazują kto i jak powinien zachować się w każdej sytuacji. Bycie dyplomatą wymaga znajomości tych zasad i budowania w oparciu o nie harmonogramu życia dyplomatycznego. To wielka sztuka właściwie przyjąć i ugościć przedstawicieli dyplomatycznych z innych państw. Należy okazać należny szacunek posłowi, który reprezentuje innego władcę, a jednocześnie pokazać własny kraj od najlepszej strony. Niektóre rytuały mogą wywodzić się z kultury i obyczajów danego państwa, inne mają swoje korzenie w odległej przeszłości. Funkcja posła, podobnie jak wszystko na świecie ma swoją historię. Jest to historia dość długa, gdyż wysyłanie poselstw w celu podpisania umów handlowych, sojuszy i bezkrwawego rozwiązywania konfliktów było znane już w starożytności.